„Autobrowar

Organizm Polaka sam produkuje alkohol i to nie jest żart i nie należy także do rzeczy śmiesznych. „Autobrowar”, bo tak nazywają to schorzenie specjaliści, jest niebezpieczny i trudny do zdiagnozowania. Sprawdźcie szczegóły. 

„Autobrowar” to tajemnicza choroba, która polega na tym, że organizm sam produkuje alkohol. Inaczej to schorzenie określa się jako zespół fermentujących jelit i jest ono słabo zbadane, a w literaturze występuje bardziej w kategoriach żartu niż specjalistycznej wiedzy. Sytuacja zmieniła się, gdy w 2013 roku, kiedy amerykańscy lekarze Barbara Cordell i Justin McCarthy leczyli 61-latka, którego organizm sam produkował alkohol. Do objawów tej choroby można zaliczyć: drętwoty, drgawki, piekący ból w klatce piersiowej i utratę przytomności.

Pierwszy Polak z zespołem fermentujących jelit? 

Tomasz Opalach jest pierwszym Polakiem u którego podejrzewa się zespół fermentujących jelit. Jego historia rozpoczęła się w czerwcu ubiegłego roku. Zasłabł stojąc w kolejce do sklepowej kasy. Ochroniarze wezwali pogotowie i gdy 25-latek się ocknął był na zewnątrz. Ratownicy mówili, że to albo nerwica, albo kac. Była sobota i myśleli, że ma kaca. Ale ja wiedziałam, że nie pił, więc nalegałam na badania. Zabrano go do szpitala, ale nic nie wykryto  – na łamach „Gazety wyborczej” wspomina Bogna narzeczona Tomasza.

Później ataki stawały się coraz częstsze, przypominały padaczkę – drgawki, drętwoty i utrata przytomności. Jednak na każdym badaniu we krwi Tomasza wykrywano alkohol. Narzeczona Tomka wspomina o sytuacji, kiedy siedzieli u siebie w domu i nie piją alkoholu, a jej narzeczony pyta czy czuje alkohol. I rzeczywiście czuć od niego zapach, ale nie taki, jakby dopiero co wypił, tylko sfermentowany. Za chwilę drętwieje mu ręka, potem noga. Wtedy wiem, że mam trzy minuty, żeby go położyć zanim zacznie się atak – opowiada Bogna.

W połowie stycznia nastąpił przełom. Tomasz Opalach trafił do warszawskiego szpitala na Bródnie na oddział neurologii i tam po raz pierwszy powiedziano mu, że jego choroba to być może tajemniczy „autobrowar”. Lekarze przeprowadzili eksperyment – kazali zjeść mu pizzę i popić colą, a następnie zrobiono mu badania. W jego krwi wykryto alkohol. W tym samym miesiącu mężczyzna przeszedł na specjalną dietę. Wykluczył węglowodany, żywił się praktycznie samym mięsem. Ataki ustały, ale potem wróciły. W sytuacji zaostrzenia choroby proponowane jest leczenie objawowe.

Pan Tomasz pozostaje jednak bez pracy – firma, w której pracował zwolniła go. A on potrzebuje zaświadczenia lekarskiego zapewniającego, że jest zdolny do pracy. Jednak na razie żaden lekarz nie może w 100% potwierdzić, że jest to „autobrowar”. Jednak wiele na to wskazuje. Polak może być szóstym lub ósmym człowiekiem z tym schorzeniem na świecie.

(Źródło: Gazeta Wyborcza, chorobyrzadkie.blogspot.com, WP)

Skomentuj

Skomentuj
Wprowadź swoje imię