mcgregor
foto. eurosport.interia.pl

 Gwiazda światowego MMA Conor McGregor trafił do aresztu w Nowym Jorku. Przyczyną zatrzymania były zamieszki spowodowane przed Irlandczyka przed galą UFC 223.

Kiedy w 1993 roku podczas pojedynku Evandera Holyfielda z Riddickiem Bowe na ring wleciał spadochroniarz, powodując przerwanie walki na około 20 minut, wydawałoby się że już nic nie zdziwi kibiców sportów walki. Jednak wszystkie tego typu historie to nic w porównaniu do tego, co zrobił w ubiegły czwartek Conor McGregor.

W czwartek w Barclays Center odbył się medialny dzień z udziałem bohaterów dzisiejszej gali, w której wystąpi m.in. Joanna Jędrzejczyk. Na karcie walk nie ma McGregora, jednak to właśnie on sprowokował zamieszki, jakie miały miejsce przed galą. Gwiazdor między innymi rzucał metalowym koszem oraz innymi przedmiotami w autobus, którym inni zawodnicy UFC wracali do hotelu. Wśród nich była Karolina Kowalkiewicz. Kilku sportowców odniosło obrażenia wskutek ataku. Kawałki szkła z rozbitej szyby poraniły głowę Michaela Chiesy oraz trafiły do oka Ryana Borga. Obydwaj zawodnicy zostali usunięci z rozpiski dzisiejszej gali, ponieważ w opinii lekarzy nie byli zdolni do walki. Oprócz zawodników obrażenia odnieśli również pracownicy federacji, a jeden z ochroniarzy złamał rękę.

McGregor dobrowolnie oddał się w ręce nowojorskiej policji. Został oskarżony o napaść na trzy osoby.

Wiadomość o skandalicznym zachowaniu Irlandczyka błyskawicznie obiegła światowe media. Szef UFC Dana White nazwał to „najbardziej odrażającym wydarzeniem w historii UFC”.

Skomentuj

Skomentuj
Wprowadź swoje imię