neurostymulacja

Alzheimer, epilepsja, choroba Parkinsona, migrena to choroby neurologiczne. Cierpi na nie bardzo duża część społeczeństwa. Naukowcy pracują nad metodą, która może pomóc w leczeniu. Sprawdź szczegóły.

Obecnie panuje trend starzenia się społeczeństwa. To zjawisko występuje w Niemczech, USA, Francji. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w Polsce do 2050 roku liczba osób w wieku powyżej 65 lat wzrośnie o 5,4 miliona w porównaniu do 2013 r. W związku z  tym zjawiskiem rosnąć będzie liczba zaburzeń neurologicznych. Z raportu Global Market Insights wynika, że wartość globalnego rynku urządzeń do neurostymulacji ma wynieść w 2023 roku 13 mld dolarów. W rozwoju tego sektura pomaga większa świadomość połeczeństwa na temat nowoczesnych metodo leczenia.Ważnym czynnikiem w rozwoju neurostymulacji jest także znaczący wzrost liczby ludzi cierpiących na epilepsję, chorobę Parkinsona, migrenę oraz Alzheimera. Neurostymulacja to nieinwazyjna stymulacja mózgu. Oznacza całą gamę technik pozwalających wpływać na jego aktywność bez konieczności ingerencji chirurgicznej. Wykorzystuje się tutaj działanie impulsów magnetycznych lub elektryczną stymulację, które modulują aktywność mózgu pacjenta – mówi prof. Michael Banissy, Dyrektor Działu Badań na Wydziale Psychologii University of London.

Jak podaje Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wśród chorób neurologicznych rozróżniamy m.in. demencję, epilepsję, migrenę, stwardnienie rozsiane, neuroinfekcje, zaburzenia związane z niedożywieniem, przewlekły ból, choroba Parkinsona, udar mózgu oraz urazowe uszkodzenie mózgu. Część z tych chorób już teraz jest leczona metodą neurostymulacji. Technologie w rodzaju nieinwazyjnej stymulacji mózgu mogą być stosowane w wielu różnych schorzeniach neurologicznych, takich jak zaburzenia neurorozwojowe (czyli takie z którymi ludzie się rodzą), ale również w przypadku urazów mózgu, takich jak neurologiczne zaburzenie określonej funkcji, np. mowa, czy posługiwanie się językiem. Podejmowane były próby leczenia migreny, jak również depresji, czy przewlekłego bólu. Zastosowanie różni się w zależności od stanu, z jakim mamy do czynienia – tłumaczy prof. Banissy.

W dokumencie Clinical Neurophysilogy opublikowano wyniki badań nad tą metodą zamówione przez European Chapter of the International Federation of Clinical Neurophysiology. Dowiadujemy się z niego, że nie można jednoznacznie potwierdzić skuteczności tDCS, ale istnieją przesłanki by sądzić, że pomaga ona w depresji i leczeniu bólu. Brak jest też przesłanek do stwierdzenia, że metoda jest szkodliwa. Jak przestrzega prof. Banissy, należy jednak być ostrożnym przy domowym stosowaniu tej metody.

(Źródło: info.newseria.pl)

 

Skomentuj

Skomentuj
Wprowadź swoje imię