Open'er 2018

Tegoroczna edycja Open’era przeszła do historii. Festiwal zakończył się w niedzielę nad ranem, w tym roku padł rekord frekwencyjny. Co po festiwalu zapadło nam w pamięci – sprawdźcie. 

Open’er 2018 rozpoczął się w środę 4 lipca, a zakończył się 7, a nawet można powiedzieć, że 8 lipca nad ranem. Był to festiwal wyjątkowy pod względem ilości festiwalowiczów – padł rekord do Gdynii na Open’era przyjechało aż 140 tysięcy osób. Już przed rozpoczęciem festiwalu organizator Mikołaj Ziółkowski ogłosił, że karnety czterodniowe i bilety weekendowe zostały wyprzedane. Jedyne wejściówki, na jakie można było liczyć to te jednodniowe na piątek. Jednak Ci, którzy zadbali o zakup biletów wcześniej mogli cieszyć się wieloma atrakcjami, także tymi poza muzycznymi. A jakie są nasze wrażenia po festiwalu i co zapamiętamy najbardziej?

Przede wszystkim koncerty

Koncerty to podstawa tego wydarzenia. To one odgrywają tam pierwszoplanową rolę. W tym roku na wszystkich scenach Open’era zagrało ponad stu artystów. Znalazło się wśród nich wiele gwiazd światowego formatu, ale także młodzi obiecujący artyści, którzy swoją charyzmą przyciągają publiczność. Jedną z takich piosenkarek jest niespełna 22-letnia Sigrid. Dziewczyna pochodzi z Norwegii i przyciąga swoim urokiem osobistym. Na scenę wyszła ubrana w zwykły biały t-shirt i jeansy, ale jej szeroki i szczery uśmiech sprawił, że był to jeden z przyjemniejszych koncertów. Bardzo ciekawą artystką, która pokazała się na Alter Stage była Sevdaliza – to w pełni niezależna piosenkarka, która dysponuje potężnym wokalem oraz dużą wyobraźnią, co widać na scenie. Jej koncert to nie tylko zaprezentowanie muzyki, ale także przedstawienie. Niepodziewanie, dla nas, koncert Bruno Marsa okazał się świetnym show, podczas którego ludzi tańczyli, śpiewali i było po prostu widać, że dobrze się bawią. Podczas jego występu nie zabrakło poczucia humoru, którym kupił sobie publikę. Inne koncerty, które będziemy wspominać z uśmiechem na twarzy to także występy – Depeche Mode, Years&Years, Almy oraz Gorillaz.

Muzyka to podstawa, ale oprócz tego czekało na nas wiele innych atrakcji 

Koncerty to podstawa, ale w tak zwanym między czasie można było porobić bardzo wiele ciekawych rzeczy. Przez cały czas trwania festiwalu działało Aletrkino, podczas którego mieliśmy okazję obejrzeć m.in debiutancki film Jagody Szelc – „Wieża. Jasny dzień”. W ramach kina wystąpili także polscy stand-uperzy oraz Klub Komediowy. Na festiwalu działała strefa Fashion oraz Teatr. Nowością podczas tegorocznej edycji Open’era była strefa Let’s Talk, która pozwalała na dyskusję na społeczne tematy takie jak: prawa kobiet, problem nietolerancji, zjawisko homofobii.

Strefa gastro

Strefa gastro zajmowała sporą powierzchnię festiwalu. Food trucków było naprawdę wiele – można było znaleźć tam ciekawe,zaskakujące i niecodzienne smaki. Nam w gorsze dni humor będzie poprawiać wspomnienie świetnie bawiących się ekip Pasibusa oraz Panczo, którzy razem ze swoimi gośćmi rozkręcali imprezę przed swoimi furgonetkami.

Atmosfera

Duża dawka poczucia humoru, która była obecna przez cały czas trwania festiwalu u osób koordynujących przejazdy z centrum Gdynii do Kosakawa oraz osób pracujących w strefach alkoholowej i gastro sprawia, że będziemy wspominać ten festiwal z uśmiechem na ustach przez jeszcze długi czas. Atmosfera panująca wśród festiwalowiczów to wartość dodana do całego wydarzenia.

Już tęsknimy za tym pięknym czasem i czekamy na przyszłoroczną edycję.

Skomentuj

Skomentuj
Wprowadź swoje imię