orbiting

W momencie, w którym zaczęliśmy intensywnie randkować przez internet zmienił się charakter początków znajomości. Możemy obserwować różne nowe dla nas zjawiska. Jednym z nich jest orbiting, który jest formą dość dziwnego zerwania. 

Randkowanie przez internet stało się dla nas normalną czynnością. Nikt nie dziwi się jak mówisz w towarzystwie, że korzystasz z Tindera lub innych aplikacji randkowych. Ten sposób umawiania się jest dość wygodny, ale rodzi nowe nieznane wcześniej problemy. Psychologowie mają już kilka pojęć, które określają nasze zachowania w sieci. Dużo uwagi poświęca się analizie tzw. „ghosting”, czyli nagłemu zrywaniu kontaktu. Zaczynając swoją przygodę w sieci warto mieć na uwadze, że coś takiego może nam się przytrafić. Zjawisko to charakteryzuje się  świetnym początkiem znajomości – kilka bardzo udanych randek, a później cisza. Brak możliwości wyjaśnienia sobie sytuacji, po prostu jedna ze stron zachowuje się tak jakby cała wasza relacja nie istniała. Mocniejszą i bardziej okrutną formą tego zjawiska jest mosting. 

Randkowanie w internecie jest z jednej strony fascynujące, bo pozwala nam nawiązać kontakt z kimś, z kim w realnym świecie nie mielibyśmy możliwości porozmawiać. W ogóle flirtowanie z zupełnie obcą osobą przez internet jest kręcące, nierzadko możemy pozwolić sobie na więcej. Jednak ma też niestety swoją drugą stronę taką jak mosting i ghosting, które sprawiają, że nieraz nie mamy ochoty zawierać internetowych znajomości. Jednak oliwy do ognia dolewa kolejne negatywne, internetowe zachowanie, czyli orbiting.

Orbiting kolejne negatywne, internetowe zachowanie

Orbiting to niezbyt miła forma rozstania. Podobnie jak w przypadku ghostingu na początku wszystko idzie dobrze. Ale po kilku randkach kontakt się urywa. Jest cisza, jakby druga osoba zapadła się pod ziemię. Jednak nie do końca, ponieważ człowiek, z którym się spotykaliśmy nie przestaje nas aktywnie obserwować w social mediach. Lajkuje nasze posty, serduszkuje nam zdjęcia na insta i w żadnym wypadku nie zrezygnuje z obejrzenia naszego IntaStories.

Jest to frustrująca praktyka, ponieważ naturalnym jest to, że skoro ktoś nas śledzi to znaczy, że chce wiedzieć co u nas i że chce po prostu utrzymywać z nami kontakt. Jednak w przypadku orbitingu to wcale tak nie funkcjonuje. Owszem osoby posługujące się tą techniką będą nas obserwować, ale nie chcą utrzymywać z nami kontaktu.

Jeżeli taki pseudokontakt nam przeszkadza i wywołuje u nas złe samopoczucie to psycholodzy badający to zjawisko radzą usunąć lub zablokować takie osoby, aby po prostu zakończyć pewien etap w swoim życiu.

Skomentuj

Skomentuj
Wprowadź swoje imię