powieści, które nie pozwolą Ci zasnąć
foto. kultura.onet.pl

Lubisz poczuć dreszczyk niepokoju czytając książkę? Jeśli tak to polecam prozę Łukasza Orbitowskiego, która uwodzi zarówno wielbicieli niesamowitych historii, jak czytelników szukających powieści z drugim – a nawet trzecim i kolejnym – dnem. Chociaż ewoluuje ona ku realizmowi, a warstwa fantastyczna rysowana jest coraz subtelniej, horror na kartach powieści przeraża tym bardziej. 

Mimo że w prozie Orbitowskiego łatwo dostrzec zbliżone schematy fabularne, charakterystyczną konstrukcję postaci czy nawet stosowanie podobnych chwytów stylistycznych, nie sposób oderwać się od historii snutych przez umiejętnie budującego atmosferę grozy narratora. Autor niezwykle ciekawie łączy sferę mrocznego sacrum ze smutnym profanum, tragizm z komizmem, sprytnie gra konwencjami literackimi. Spotkanie z wykreowanymi przez Orbitowskiego światami gwarantuje niezwykłą przygodę. To co w prozie Orbitowskiego przeraża najbardziej to to, że zagraża nam nieprzewidywalność egzystencji oraz natura nas samych. 

„Tracę ciepło”

W fantastycznej powieści przestrzeń krakowskiego Kazimierza ukazana została tak plastycznie, że podczas lektury miałam wrażenie spaceru pośród obskurnych kamienic sprzed czasów rewitalizacji dzielnicy. Autor zadbał o oddanie detali czasów przełomu 1990 roku oraz o doskonały zarys tła socjologicznego, na którym rozgrywa się mrożąca krew w żyłach historia. Wyobcowany nastoletni bohater zaczyna widywać duchy. Właściwość okazuje się piętnem, pozwala jednak zyskać naznaczonego podobnie przyjaciela. To początek budzących grozę wydarzeń. Finał ma miejsce w krainie jezior, której głębiny okazują się pośmiertnym królestwem zmarłych.

„Święty Wrocław”

Narrator znajduje się poza światem przedstawionym, prawdopodobnie również poza realnym. Opowiada, jak wewnątrz najzwyklejszego wrocławskiego osiedla zaczęło rosnąć drugie, tyle że nie wpisujące się w ramy znanej nam rzeczywistości. Historia robi się coraz ciekawsza, narrator ma wiele do powiedzenia, lecz stopniowo zatraca wszelkie ludzkie cechy. Ponieważ bardzo zależy mu na doprowadzeniu opowieści do końca, akcja toczy się wartko. Mimo to w „Świętym Wrocławiu” nie zabrakło walorów dobrej powieści obyczajowej, jeszcze wyraźniejszych w kolejnych książkach Orbitowskiego.

„Szczęśliwa ziemia”

Kilkoro chłopaków z małego miasteczka marzy o normalności i odrobinie szczęścia w życiu. Ponieważ pragnienia leżą poza ich zasięgiem, schodzą do podziemi lokalnego zamku. Według miejskiej legendy żyje tam potwór, mający moc spełniania życzeń. Bohaterowie nie przypuszczają, że marzenia spełnią się jako koszmary, które po latach zmuszą ich do ponownego zejścia w podziemia. Źródłem grozy nie jest jednak ich mieszkaniec, lecz wrażenie wiszącego nad bohaterami fatum, mogącego być splotem całkiem zwyczajnych czynników. Wcześniejsze powieści Orbitowskiego zaludniały pełnokrwiste, zróżnicowane dzięki indywidualnemu rysowi psychologicznemu oraz językowi postaci. Czytając „Szczęśliwą ziemię” można ulec złudzeniu, że słucha się opowieści o kolegach z podwórka.

„Inna dusza”

Fabuła powieści oparta została o fakty. Nastoletni mieszkaniec Bydgoszczy odebrał życie dwojgu rówieśnikom. Schwytany, nie potrafił wyjaśnić, co nim kierowało. Prowadzona w czasie teraźniejszym narracja sprawia, że stajemy się świadkami planowania, a następnie dokonania morderstw. Tu element nadnaturalny, jeśli jest obecny, zostaje jedynie zasygnalizowany. „Inna dusza” może być równie dobrze obcym bytem, który opętał nastolatka, co częścią jego własnego umysłu. Orbitowski nie osądza bohatera. Podsuwania gotowych rozwiązań interpretacyjnych unika tak samo, jak moralizowania i stawiania ocen. Niejednoznaczność jest kolejnym walorem jego prozy – teksty wymagają refleksji, dzięki czemu dłużej żyją w odbiorcy i skłaniają do sięgnięcia po kolejne dzieła autora.

1 KOMENTARZ

Skomentuj

Skomentuj
Wprowadź swoje imię