Dobre życie w cieni schizofrenii
foto. obraz autorstwa Uli

Niebezpieczny typ goniący sąsiadów z siekierą, nieprzewidywalna dziwaczka, której należy unikać – tak w społeczeństwie bywają postrzegane osoby dotknięte zaburzeniami natury psychicznej. Tymczasem diagnoza nie powinna przekreślać szans na zdobycie zgodnej z zainteresowaniami pracy, realizację pasji życiowych, dobrych relacji z najbliższymi.

Na jednym z harcerskich zlotów, zupełnie niespodziewanie, znana mi rzeczywistość zmieniła się w dziwaczny, wrogi świat – wspomina Ula, wówczas uczennica liceum plastycznego. Ponieważ wrażenia były niezwykle realistyczne, sądziłam, że jestem pod wpływem narkotyków. Wierząc, że ktoś podał mi je wraz z napojem, zaczęłam przeszukiwać obóz w poszukiwaniu substancji odurzających. Wkrótce straciłam orientację, gdzie jestem i co robię.

Po drugiej stronie lustra

Po powrocie do szkoły Ula starała się skupić na dotychczasowych zajęciach. Uczyła się, malowała, spotykała się z rodziną i przyjaciółmi. Niestety, w jej życiu pojawiło się sporo stresowych sytuacji. Zaczęła postrzegać rzeczywistość w ciemnych barwach, powróciły znane z obozu doznania. Wkrótce świat wypełniły diabły, wizje apokalipsy, a zagrożenie nieśli nawet najbliżsi członkowie rodziny.

Tuż przed świętem zmarłych spakowałam do plecaka najważniejsze pamiątki rodzinne i ubrana w sandały oraz letnią koszulkę, wyruszyłam w drogę. Obawiałam się, że podczas niej czeka mnie wiele niebezpieczeństw, jednak w domu również nie czułam się bezpiecznie. Poza tym miałam do spełnienia ważną misję – wspomina Ula.

Wędrówka znalazła finał w szpitalu. Ula długo nie wracała do rzeczywistości. W personelu medycznym widziała istoty spoza znanego nam świata. Szczęśliwie członkowie rodziny oraz przyjaciele okazali wsparcie, odwiedzając Ulę i dając jej odczuć, jak jest dla nich ważna. Choć w czasach liceum nie był to jedyny pobyt Uli w szpitalu, maturę zdała wraz z rówieśnikami, w dodatku uzyskując drugi w kraju wynik z historii sztuki. Po maturze podjęła związane z artystycznymi zainteresowaniami studia.

Stereotypy przeszkadzają w zdrowieć

W wyniku uprzedzeń osoby z diagnozą choroby psychicznej nie mają szans na rynku pracy, która nie tylko pozwala na samodzielne życie, lecz również na utrzymanie relacji ze światem i powrót do pełnionych wcześniej ról życiowych. Jeśli nawet są zatrudniane, to na niższych stanowiskach, mając niższe płace w porównaniu z osobami chorymi somatycznie lub zdrowymi. Postawa pracodawców, częściej związana z uprzedzeniami niż z brakiem kompetencji zawodowych czy niską efektywnością pracy oraz żywy w społeczeństwie stereotyp osoby chorej psychicznie jako agresywnej i niebezpiecznej, utrudnia osobom z taką diagnozą prowadzenie życia pełnego na wszystkich jego płaszczyznach. Takiego, jakie, pomimo diagnozy schizofrenii, wiedzie Ula.

Podczas studiów i wkrótce po nich również zdarzały się pobyty w szpitalu – przyznaje. – Czasem bywało ciężko. Objawom choroby towarzyszyły wrażenia wychodzenia z ciała i opętania. Podczas jednego z takich epizodów karetka zabrała mnie do szpitala wprost z kościoła, gdzie udałam się na mszę, jednak w wyniku chorobowych doznań zaczęłam ciskać krzesłami. Kiedy poczułam się lepiej i spojrzałam w lustro, mój wygląd przywodził na myśl osoby opętane przedstawione w filmach: blada wychudzona twarz, podkrążone smutne oczy. Na szczęście studia magisterskie ukończyłam w terminie.

Przetrwać złe chwile

Na pytanie, co pomogło przetrwać gorszy czas, Ula wskazuje relacje międzyludzkie oraz rozmowy z bliskimi, którzy słuchają i starają się zrozumieć. Dobrze działa również spotykanie się z osobami mającymi podobne problemy, aby wzajemnie się wspierać i wymieniać doświadczeniami odnośnie leczenia. Wspólne rozmowy nie powinny jednak ograniczać się do tematów związanych z chorobą.

Bardzo ważne jest, aby starać się żyć tak, jak przed zachorowaniem. Pomaga codzienna rutyna, ale równie ważne jest robienie tego, co się kocha – podkreśla Ula. W moim przypadku jest to twórczość malarska. Chociaż pracuję, zawsze staram się mieć chwilę, by siąść przy sztalugach.

Obrazy jej autorstwa, spośród których szczególną uwagę zwracają ciekawe pejzaże oraz tajemnicze lasy, prezentowane były na kilku wystawach. Niedawno Uli udało się znaleźć pracę wiążącą się z jej zainteresowaniami oraz wykształceniem. Zaczynam od przyszłego tygodnia, dlatego od kilku dni biorę udział w niezbędnych szkoleniach. Dziś mam ostatnie, więc muszę już lecieć – tłumaczy i ciepło uśmiecha się na pożegnanie.

Wiele zależy od nas

Pamiętajmy, że stygmatyzacja i wykluczenie społeczne osób chorujących psychicznie niesie więcej cierpień niż objawy związane z chorobą. To, czy otrzymają szansę na zdrowe życie, zależy nie tylko od ich lekarzy czy najbliższych, lecz również od nastawienia całego społeczeństwa.

Skomentuj

Skomentuj
Wprowadź swoje imię