Tomek Kwiecień

Rolki kojarzą się z latem i piękną pogodą, jednak jesienią i zimą można pojeździć w krytych skateparkach. Jest to zajawka, którą pokochały miliony. Zakładają je starsi, młodsi, amatorzy i profesjonaliści. O tym jak rolki mogą stać się sposobem na życie opowiada Tomek Kwiecień.

Redakcja: Co w jeździe na rolkach jest  takiego fajnego, że stało się to Twoją pasją?

Tomek Kwiecień: Nie da się opisać frajdy zjeżdżania z olbrzymiej poręczy albo kilku metrowego skoku. Nie da się też wytłumaczyć radości z wykonania mega trudnego triku, którego uczysz kilka tygodni. Rolki dają mi też swobodę, są częścią mnie, moim uprgade’m. Jestem w nich szybszy, bardziej zwinny. Nie są pojazdem jak deska, rower czy hulajka, są częścią ciebie. Rolki dają mi możliwość wymyślania i wyrażania siebie na takim poziomie, jak żadna inna czynność.

A kiedy w ogóle zaczęła się Twoja przygoda z tym sportem i jakie były początki?

To były wakacje roku 1999. Kolega przyniósł swoje rolki i mówił, że od dzisiaj to właśnie będziemy robić, bo to jest super. Zacząłem jeździć na seledynowych rolkach ROXA mojej siostry, które zresztą były na mnie za małe o 3 numery. Wakacje minęły, poszedłem do liceum i tam inny kolega pokazał, czym są rolki agresywne. Osłupiałem, gdy na żywo zobaczyłem, jak Konrad grinduje krawędź murku pod Jarosławskim ZUSem. I wtedy pomyślałem, że też bym tak chciał.

Jesteś jeszcze aktywnym zawodnikiem?

Tak jestem, ale coraz częściej odpuszczam. Lata 2003 – 2006 to był mój czas na zawody, wygrywałem prawie wszystko. Jednak w zawodach też od czasu do czasu startuje, żeby przypomnieć młodszej ekipie że muszą się bardziej starać. Moim ostatnim osiągnięciem jest zdobycie tytułu Wice Mistrza Polski Pro 2016 na zawodach Chorzów Blade Battle.

Jeździsz do pracy na rolkach? Pytanie nie bez powodu, ponieważ pracujesz jako instruktor jazdy na rolkach. Co cię skłoniło do tego, aby stać się nauczycielem?

Jeżdżę do pracy samochodem. A uczę bo taki mam sposób na życie. Chce pomagać ludziom dobrze jeździć i chce żeby dużo ludzi jeździło na rolkach. Uczę dzieci i dorosłych, obydwie grupy są ciekawe i totalnie inne. Panuje przekonanie, że dzieci boją się mniej. Obserwuje to już od 5 lat i się z tym nie zgadzam. Mam w grupach dzieci, które boją się wszystkiego i nieustraszonych 50 latków.

Teraz Ty uczysz innych jeździć, a jak długo sam się tego uczyłeś?
Cały czas się uczę, już od 17 lat. To jest niekończący się proces , rolki to sport ekstremalny ale też freestyleowy i ilość trików ogranicza jedynie twoja wyobraźnia i sprawność fizyczna. Nie da się skończyć i powiedzieć, umiem wszystko, to było by kłamstwo. Chociaż wierzę w rolkową Nirvanę – stan, kiedy będę mógł robić wszystkie triki, na które będę miał ochotę i przyjdzie mi to z łatwością.

Mieszkasz w Katowicach – słyszałam, że są tam organizowane tzw. „środowe ustawki”. Możesz wyjaśnić o co chodzi? Bierzesz w nich udział?
Środowe ustawki to po prostu wspólna jazda rolkarzy ze Śląska, którzy umawiają się regularnie żeby pośmigać i spotkać się. Ja na ustawkach bywam rzadko ze względu na lekcje i inne obowiązki, ale kibicuję im. I uważam, że to super inicjatywa.

Czy rolkarze mają swój slang?

Cały słownik trików np. porn star, cloudy night itd. Na pewno mamy też swoje hasełka, sposób zbijania piony, i żarty które tylko nas śmieszą. Nie przytoczę jednak żadnego, ponieważ  99% z nich  nie nadaje się do publikacji 😉

Rolki zajmują sporą część Twojego życia, a czy interesujesz się czymś poza nimi?

Interesuje mnie ruch, jestem kinestetykiem, lubię szukać nowych zakresów, nowych trików, ciosów, umiejętności. Uważam że nie ma ograniczeń, w rolkach czy bez. Z ruchem też łączy się moja druga miłość – muzyka. Amatorsko gram i śpiewam i daje mi to ogromną frajdę.

1 KOMENTARZ

Skomentuj

Skomentuj
Wprowadź swoje imię