Leżanka Mono Mono

6 kwietnia w Gmachu Głównym MNK otwarto wystawę Z drugiej strony rzeczy. Polski dizajn po roku 1989. Wystawa prezentuje dizajnerstwo nie tylko jako projektowanie i wytwarzanie przedmiotów użytkowych, lecz również jako element działalności kulturotwórczej, przekraczającej niekiedy ramy estetyki.

Na biegnącej przez ścianie osi czasu zaznaczono przełomowe momenty z punktu widzenia polskiej historii i gospodarki po przełomie ’89 roku. Czasem nieco z przymrużeniem oka – jednym z takich momentów jest otwarcie pierwszego polskiego sklepu Ikea. Wypunktowane zostały również wydarzenia istotne z perspektywy polskiej sztuki użytkowej.  Oś czasu zdradza koncepcję wystawy. Ekspozycja przedstawia przeobrażenia, jakie dokonywały się w polskim wzornictwie na przestrzeni trzech dekad i jednocześnie – poprzez przedmioty – ukazuje zmiany, jakie dokonały się w polskiej rzeczywistości.

Sztuka użytkowa lat 90.

W pierwszej sali zaprezentowano wytwory sztuki użytkowej lat 90. minionego wieku. Znajdziemy tam przedmioty mające spełniać praktyczne zadania, skontrastowane meblami pełniącymi funkcje jedynie estetyczne. Nienadające się do siedzenia krzesła, jak Krzesło Sprężyna Tomasza Augustyniaka (część projektu dyplomowego z roku 1992), to echa postmodernizmu. Prąd nie miał szans zaistnieć w komunistycznej Polsce we właściwych sobie latach ’60 czy ’70, w latach ’90 polscy wzornicy przechodzą szybką, spóźnioną fazę postmodernistycznej twórczości, projektując meble przeczące ich potocznemu przeznaczeniu, będące przejawem sztuki dla (postmodernistycznej) sztuki.

Przełom wieków wiązał się ze wstąpieniem Polski w struktury Unii Europejskiej i ożywieniem gospodarczym. Stawiano na użytkowe funkcje przedmiotów. Autor projektu krzesła, na które można jedynie popatrzeć, tworzy meble wygodne, cieszące się popularnością w całej Europie, jak prezentowana w muzeum leżanka Mono Mono (produkowana od 2007 roku). Dzięki dostępności materiałów i nowoczesnym technologiom, przedmioty codziennego użytku zaczęto produkować na masową skalę i eksportować poza granice kraju. Polscy projektanci czerpali inspiracje z Zachodu, termin wzornictwo wyparł termin dizajn. Rzeczy miały być przede wszystkim wygodne i funkcjonalne. Znajdziemy je na kolejnej sali.  Wystawa łączy bowiem układ chronologiczny z problematycznym. Nie tylko prezentuje przedmioty związane z codziennością tak bardzo, że niemal przezroczyste – naczynia, sprzęty AGD, sygnalizatory świetlne – lecz również osadza je w szerokich kontekstach historycznych, gospodarczych, społecznych.

Za rzeczami stoi idea

Kolejne sale odsłaniają przed zwiedzającymi coraz ciekawsze artefakty. Projektanci wyszli naprzeciw konsumentom poszukującym przedmiotów oryginalnych i wyróżniających się estetycznie. AutoOko Malwiny Konopackiej (2016) to wazony produkowane na masową skalę, lecz ręcznie dekorowane przez artystkę.

Takich wytworów znajdziemy więcej, jednak moją uwagę zwróciły eksponaty przekraczające ramy funkcjonalności czy estetyki. Tu za rzeczą stoi idea. Działający na pograniczu dyscyplin artyści poruszają tematy niezwykle ważne, lecz często pomijane w dyskursie publicznym. Patrzą na potrzeby Innego, wykluczonego społecznie z powodu  niepełnosprawności, czego przykładem jest gra typu memory, Memofaktury. Została zaprojektowana w 2015 roku przez Magdalenę Jurek dla Stowarzyszenia „Z siedzibą w Warszawie”, którego jest aktywną działaczką.  Dzięki niej osoby niewidome lub autystyczne mogą wspólnie spędzić czas, usprawniając jednocześnie działanie swych funkcji poznawczych. Inne projekty mówią o problemie bezrobocia (Ewa Guniewska, Miasteczko, 2010) czy tragicznej sytuacji materialnej osób starszych (Nano-handel, 2015, Paulina i Jacek Ryń, Robert Mrowiec). Projekty nie tylko komentują rzeczywistość, lecz również podsuwają konkretne i proste rozwiązania. Niestety, postawa urzędników nie zawsze pozwalała na wprowadzenie ich w życie.

Proekologiczni dizajnerzy

Dizajnerzy zorientowani proekologicznie w odpowiedzi na degradację środowiska naturalnego, pociągającej za sobą zagładę całych gatunków zwierząt, stworzyli projekty mające za zadanie przeciwdziałanie temu zjawisku. Biodegradowalne urny wykonane z celulozy Kami (projekt Martyny Ochojskiej z 2015 roku) ulegają całkowitemu rozpadowi i są neutralne dla środowiska. Swifter Aleksandry Mohr (2014) to budka lęgowa dla jerzyków. Ma chronić ptaki, których gniazda niszczone są podczas ocieplania budynków mieszkalnych. Plantacja Alicji Patanowskiej (2014) mówi o potrzebie odnowienia więzi z naturą dzięki prostemu sposobowi na założenie mini-ogrodu w pokoju lub na balkonie.Swifter

Rzeczy nośnikiem pamięci 

Niektórzy twórcy stawiają sobie za zadanie przywrócenie pamięci o zapomnianych tradycjach przodków czy regionów. Rzeczy stają się symbolem dawnych Słowian oraz ich wierzeń, nawiązują do kultury i specyfiki regionów. Bardzo ciekawym projektem jest o Mezuza z ulicy Brzeskiej 18 w Warszawie Heleny Czernek (2016). Wykonany przez samą artystkę jest częścią serii Mezuza z tego domu. Jego przeznaczeniem nie jest masowa produkcja, lecz przypomnienie o kulturze Żydów, żyjących niegdyś w polskich miastach i będąc ważną częścią społeczeństwa.

Dizajnerzy eksperymentują

Wystawę zamykają dizajnerskie eksperymenty. Rzeczy rodzą się z bezpośredniego obcowania z materiałem i najnowszymi technologiami, są owocem poszukiwania nowych form, zyskują nieoczekiwane funkcje. Niezwykle oryginalne, nieco przekornie nie wpisują się w gusta masowego konsumenta. Przedmioty codziennego użytku projektują i wykonują ci sami artyści. Burlińska lampę Cebulę XXL samodzielnie produkuje od 2007 roku. Podobnie jak wielu młodych dizajnerów, również zajmuje się jej sprzedażą przez internet. Niektóre spośród eksperymentów zatrzymały się w fazie projektów. Przykładem jest obuwie wykonane metodą 3D (Shoetopia Zuzanny Gronowicz i Barbary Motylińskiej z 2017 roku). Ponieważ w założeniu mają być przyjazne środowisku i pod dostosowane do indywidualnych potrzeb odbiorcy, czekam na realizację pomysłu.

To muzeum, ale rzeczy można dotykać!

Prezentowane na wystawie przedmioty nie stoją zamknięte w gablotach, dzięki czemu są dostępne odbiorcom. Można przyjrzeć im się z bliska, dotknąć ich. To ważne szczególnie w przypadku wytworów takich jak Otoczaki Bogdana Kosaka (1996). Według interesującego zamysłu autora, to skorupy otaczające pustkę (rodzi się pytanie, czy tłumaczenie należy traktować humorystycznie, czy rzeczy mają pomóc w wypełnieniu pustki egzystencjalnej) są aksamitnie gładkie, co czyni dotykanie ich niezwykle miłym doznaniem. Chwasty Kariny Marusińskiej (2014) robią wrażenie, gdy znika dystans między dziełem a patrzącym. Tytuł nawiązuje do języka chińskiej propagandy – tak przez władzę określani są dysydenci. Każdy z 60 talerzy, powstałych przy użyciu połączenia prastarej techniki zdobniczej z techniką szablonów znaną z działań opozycji, odznacza się unikatowym wzorem. Artefakty wykonane oryginalną techniką, poza walorami estetycznymi, przypominają zarówno o tradycji, jak i o etycznych problemach współczesności. Taką wymowę ma całościowy przekaz ekspozycji.

Profesor Czesława Frejlich, kuratorka wystawy, zwraca uwagę na różnorodność pomysłów współczesnych dizajnerów: Ta różnorodność świadczy o dokonującej się zmianie roli dizajnu we współczesnym świecie, ale mówi także o kondycji kultury materialnej, o naszej wrażliwości, aspiracjach i o wartościach, którym hołdujemy. 

Wystawę można oglądać w Gmachu Głównym Muzeum Narodowego w Krakowie do 19 sierpnia.

Skomentuj

Skomentuj
Wprowadź swoje imię